Deszczowe lato szansą na piktogramy?

Początek lipca jest zdecydowanie bardziej deszczowy niż przed rokiem. Czy więc na wylatowskich polach pojawią się piktogramy?


Przypomnijmy, że w ubiegłym roku po raz pierwszy od siedmiu lat w zbożu w Wylatowie nie pojawiły się piktogramy. Zgodnie z hipotezą rozpowszechnianą wśród polskich ufologów, przyczyną tego mogły być wyjątkowe upały, jakie wówczas panowały. – Obca inteligencja mogła nie chcieć wskrzesić ognia i narobić ludziom kłopotów, więc nie kontaktowała się bezpośrednio ze zbożem. Wcześniej piktogramy powstawały raczej w dżdżyste poranki – tłumaczy Janusz Zagórski.


Wczoraj odwiedziliśmy bazę w Wylatowie. Ufologów, przynajmniej na razie, jest znacznie mniej niż przed rokiem. Janusz Zagórski zapewnia jednak, że jeszcze dotrą. Ich nowa stacja monitoringu jest za to bardziej widoczna niż rok temu. Ufolodzy rozstawili namiot tuż przy drodze krajowej Strzelno – Gniezno. W przyczepie kempingowej znajdują się komputery rejestrujące przez 24 godziny na dobę to, co przekazują im kamery obserwujące pola po obu stronach jezdni.


Stolica polskiej ufologii


– Przyjechaliśmy tu mimo, że w ubiegłym roku w Wylatowie nie było piktogramów. Wielu ludzi się rozczarowało. Uważają, że już nie powstaną. Mimo wszystko chcemy, by Wylatowo było swoistą stolicą ufologii polskiej w czasie wakacji. Chcemy, by status tego miejsca podtrzymać – mówi Zagórski.


Władze gminy Mogilno podczas wczorajszej inauguracji sezonu reprezentował Jerzy Łaganowski, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej. Uśmiechem reagował na wszelkie informacje dotyczące ufo i zjawisk paranormalnych w Wylatowie. – Dobrze jednak, gdyby piktogramy w Wylatowie się pojawiły. Wówczas moglibyśmy liczyć na większe zainteresowanie Wylatowem i gminą Mogilno – mówi Łaganowski.


Świetlny pióropusz


Piktogramów, póki co, jeszcze nie ma. Są na razie pojedyncze relacje dotyczące dziwnych zjawisk. Jacek, przebywający z ufologami nastolatek, na swoim aparacie zarejestrował niezidentyfikowany obiekt świetlny. Widział go na własne oczy pan Andrzej z Lubuskiego, współpracownik Janusza Zagórskiego. Świadkiem dziwnego zjawiska był również Jerzy Szpulecki z Wylatowa. Twierdzi, że przed dwoma tygodniami po raz kolejny w swoim życiu odczuł zmianę ciśnienia. Wyszedł na taras i zobaczył obiekt ze świetlnym pióropuszem. Nie wylądował. Śladu w zbożu po sobie nie pozostawił. Poleciał w kierunku Poznania.


Źródło: Gazeta Pomorska
4 lipca 2007

Podziel się wiadomością: